Przemówienie Gerrit Staal przy introdukcji Airborne Beer

Z mojej strony chciałbym serdecznie powitać na tej prezentacji Airborne Beer: przedstawicieli Airborne Muzeum, organizację Lest we Forget, media, członków rodzin. Cieszę się że wszyscy mogli tu przybyć.To przywitanie jest nie tylko z mojej strony, również od pana Arrie Visser z Gouda,który wykreował etykietę Airborne Beer. Też w imieniu pana Art van der Linde dyrektora Friese Browaru w Bolsward, którego niestety dziś nie ma.
Co przyczyniło sie do produkcji tego piwa?. Czy nie jest potrzebne?!, żeby po 55 latach przypomnieć walkę o Arnhem i jako pamięć o tych którzy brali udział w w tej walce była pomysłem etykieta oraz nazwa Airborne Beer.
W ostatnim półroczu w którym zajmuję sie tym piwem, odtrzymałem dużo pozytywnych reakcji. To pomogło mi w kontynuacji mojej pasji. Prasa, tygodniowe pisma poświęcały duże zainteresowanie moją inwestycją
Airborne Beer. 9 różnych pism, i nie tylko w prowincji Gelderland też w Friesland i Zuid Holland.

Pieniądze z każdej sprzedanej butelki Airborne Beer 1 euro przeznaczone jest na organizację Lest we Forget.Moim zdaniem produkt ten jest elementem z wielu produktów Airborne Wino. Wino to znane jest ze swojego gorzkiego specyficznego smaku.
Gorzkie były też czasy w walce o Arnhem 1944 roku dla żołnierzy jak i dla ludności cywilnej. Ludność w tym czasie musiała opuścić swoje okolice podczas tych krwawych walk.Też rodzina Staal z ulicy Patrimoniumweg w Helsum musiała opuścić swoje domostwo.Dziadek muj został zmuszony do robót w niemczech, a reszta rodziny ewakuowała się do prowincji Friesland, do wioski blisko Bolsward, gdzie po 55 latach powstało Airborne Beer.
Pierwszym moim zetknięciem sie z marszem pamięci Airborn było, gdy byłem 15 letnim chłopcem .
30 razy uczestniczyłem w tym wielkim marszu.

Pózniej odbyły się lądowania i kontakt z weteranami. Te kontakty zrobiły na mnie duże wrażenie. Chcałbym przeczytać fragment jednego z listów.
Fragment ten pochodzi z listu Mr. John Battley z Edlesborough, weterana z Royal Army Medical Corps który 17 września 1944 roku jako spadochroniarz wylądował koło Helsum. Człowiek ten przez 50 lat nie mógł odważyć się wrucić do Renkum. W 1994 roku poraz pierwszy przybył, emocje i wspomniena doprowadziły że w 1995 roku przybył raz jeszcze.

“I shall not be coming this year [1996]. The 50th commemoration in 1994 I found very confusing; there were so many people everywhere, so much going on. So I came back in 1995, and this was much more satisfactory. I was able to think clearly, remember all my old comrades who died, one by one, and say good-bye to them. I was able to come tot terms with it all.”

“Incidentally, last year, with the help of my host I found the very field I landed on at 2:20 pm in that sunny Sunday afternoon, and talked to the farmer, whose father was there in 1944.
At any rate it was kind of you to write, and thank you for mentioning the article. “Arnhem, after so many years is a generator of much emotion. And I’ve been able to get in touch with two of my comrades. Yours sincerely, Remembrances John Battley”.

Panie Verlinden, my nie znamy się prawie wcale. Znam pana trochę z gazet. Raz jedynie miałem przyjemność pana poznać. Rok temu po skokach spadochronowych 19 września siedziałem obok  pana (Mr. Ron Etherington, weterana z 2 nd South Staphardshire Regiment wylądowanego 18 września 1944 roku z szybowca koło Wolfheze) i jego znajomymi. Muj brat był tam również, siedząc w restauracji Wolvenbosh, widząc pana powiedziałem “dzień dobry panie Verlinden”, wtedy odwrócił się pan i zapytał weterana “Are you one of the veterans ? ( jest pan jednym z weteranów ? ) Etherington odpowiedział ze swoim zimnym humorem: “ The say, I am one of them !”(mówią że jestem jednym z nich).

Teraz chciałbym przejść do wręczenia butelki Airborne Beer..